Nie pękam – spełniam marzenia

Opublikowane przez Redaktor, 10.02.2016 r. o godz. 11:24

Magdalena Ciołek - fot, Kamila Bonar

Nie pękam – spełniam marzenia

Magdalena Ciołek – wolontariuszka Fundacji „Mam Marzenie”, optymistka o pozytywnym nastawieniu do ludzi i świata. Chce, aby chore dzieci zobaczyły, dostały, spotkały i mogły zostać tym kim chcą. Misja spełniania marzeń to motto naszej bohaterki, to dzień powszedni. Warto przeczytać, zastanowić się i działać.

Czym są marzenia, czym zajmuje się Fundacja Mam Marzenie i jak trafić do fundacji?

Dla mnie marzenia są taką iskierką nadziei na bardziej szczęśliwsze życie, dlatego uważam, że w życiu każdego człowieka powinny zajmować istotne miejsce. To właśnie one pomagają często przetrwać nam cięższe okresy w życiu. Marzenia są potrzebne nam wszystkim bez względu na stan zdrowia. Nasza fundacja spełnia marzenia ciężko chorych dzieci. Chcemy dać naszym podopiecznym nadzieję na lepsze jutro z tego względu, że w ich życiu jest często smutek i załamanie. Choroba nie pozwala oderwać się od tej smutnej rzeczywistości. Ideą naszej fundacji jest właśnie spełniać często jakże banalne marzenie, które wydawać się może dla ludzi zdrowych nawet niedostrzegalne. Cel jest prosty, aby pomagać zapomnieć o chorobie i nadać życiu cel oraz sens. Psychologia dowodzi, że uśmiech, pozytywne myślenie daje dobry rezultaty w dźwiganiu ciężaru choroby i poprawia proces leczenia. Spełniamy marzenia dzieci od 3 – 18 lat, które chorują na ciężkie choroby zagrażające życiu. Można do nas trafić poprzez formularz na stronie www.mammarzenie.org. Specjaliści kwalifikują chorobę dziecka i w przypadku choroby z zagrożeniem życia dana osoba trafia do naszej bazy. W każdym województwie znajduje się oddział naszej fundacji, więc zasięgiem obejmujemy całą Polskę i dane dziecko trafia do odpowiedniego oddziału z terenu swojego województwa. Koordynator otrzymuje zgłoszenie i wysyła wolontariuszy pod wskazany adres. Tak zaczyna się cała procedura spełniania marzenia danego dziecka. Mamy cztery kategorie marzeń: chcę zobaczyć (odwiedzić jakieś miejsce), chcę dostać (laptopa, rower, kamerę), chcę spotkać (kogoś znanego) i chcę zostać (księżniczką, strażakiem).

Wspólnie z uczniami II LO w Rzeszowie nakręciliście film. Co przedstawia ten film i jaki jest przekaz zawarty w tym obrazie?

Film „Uwierz w marzenia” (https://www.youtube.com/watch?v=3TFtkHjn6Uo) to opowieść o zapewne niejednym Marzycielu Fundacji Mam Marzenie, który powstał po to aby unaocznić z jakim wielkim ciężarem każdego dnia muszą spotykać podopieczni naszej fundacji. Szpitale, diagnozy ,leczenie, odcięcie od szkolnej rzeczywistości, przyjaciół często również rodziny, zabaw i hobby – wszystkie te czynniki negatywnie wpływają na myślenie oraz stopniowo zmniejszą siłę do walki z chorobą, co przekłada się w późniejszym czasie na gorsze efekty leczenia. Muszę też zaznaczyć, że w wielu przepadkach naszych Marzycieli często na pierwszy rzut oka nie można stwierdzić, że dane dziecko w ogóle jest chore, bo wygląda normalnie. Dzieję się tak np. w przypadku mukowiscydozy – choroby nie dającej widocznych oznak na ciele, ale wewnątrz organizmu niszczącej bardzo wiele. Dlatego nie należy pochopnie osądzać innych, ponieważ przykre komentarze nie pomagają w chorobie oraz w rozwiązaniu zaistniałego problemu. Zarówno fabuła filmu, jak i przekaz są wydaje mi się proste: chodzi o to, by zauważyć potrzeby cierpiących dzieci, pomagać im oraz ukazać ważność marzeń w ich życiu – marzeń, które dają im nadzieję na lepsze jutro, nadzieja zaś dodaje siły do walki z chorobą. Na początku filmu jest dedykacja dla tych wszystkich, którzy są zabiegani i zapominają, że wokół nas są osoby zmagające się z różnymi problemami. Film jest także skierowany do chorych i ich rodzin, aby nigdy nie przestawali marzyć.

Jako wolontariuszka fundacji jest Pani ambitna, kreatywna i przede wszystkim dobra. Co na co dzień Pani robi oprócz pomagania spełniać marzenia w fundacji?

Z tego względu, iż z zawodu jestem pedagogiem specjalnym i opiekunem medycznym w swoim życiu miałam okazje odbywać praktyki w różnych miejscach m.in. w Domach Pomocy Społecznej, w szpitalach, Warsztatach Terapii Zajęciowej, świetlicach socjoterapeutycznych oraz szkołach specjalnych, dlatego wydaje mi się iż mam po części dość duży przekrój wiedzy na temat cierpienia, chorób a także nawet marzeń tych wszystkich ludzi, których spotkałam. W Fundacji Mam Marzenie mam przyjemność poznawać i spełniać marzenia dzieci chorych na choroby zagrażające ich życiu, ale działam też w placówce opiekuńczo-wychowawczej gdzie stykam się z innym problemem jakim jest między innymi brak miłości rodzicielskiej w stosunku do dziecka. Mogę powiedzieć, że tam potrzeba przede wszystkim miłości, akceptacji i indywidualnej uwagi skierowanej do dziecka np. przy odrabianiu lekcji lub wspólnej zabawie. Każdy z nas chciałby przecież choć chwilę czuć się wyjątkowy, kochany, zauważony, dlatego nie wolno zapominać o tych, którzy tej miłości i uwagi również potrzebują, a nie do końca otrzymują. Nie wolno dyskryminować kogoś ze względu na status materialny czy też chorobę lub niepełnosprawność z jaką przyszło temu komuś żyć ponieważ każdy ma prawo do normalnego życia.

Wracając do spełniania marzeń. Proszę powiedzieć czy jest łatwo spełniać marzenia dzieci z fundacji i jak to się odbywa?

Zapytano mnie kiedyś, które marzenie było dla mnie najbardziej wyjątkowe i najpiękniejsze. Odpowiedziałam, że każde marzenie jest indywidualnym marzeniem dziecka, wiec każde jest wyjątkowe i piękne. Jeśli chodzi o spełnianie marzeń, które jak mówiłam wcześniej podzieliliśmy je na cztery kategorie to sprawa jest czasem banalna, bo chodzi o kupienie laptopa i komuś wydawałoby się, że to prozaiczna prośba. W naszym przypadku nie dzieje się tak, że kupimy laptopa i na tym sie kończy. Staramy się o tzw. oprawę. Polega to na tym, że pytamy o zainteresowania dziecka i robimy wywiad środowiskowy, aby jak najwięcej dowiedzieć się o dziecku. Chcemy, aby dzień spełnienia danego marzenia był dniem uroczystym z dozą pozytywnych doznań, które wokół się dokonują. W przypadku Emilki, która marzyła o laptopie było tak, że wiedzieliśmy, że również chce zostać lekarzem i dzięki Stowarzyszeniu Ekoskop z Rzeszowa zorganizowaliśmy dodatkowo lekcję obserwacji przez mikroskop różnych roślin i w ten sposób dziewczynka miała możliwość wejścia w świat biologii, a więc swojej pasji. Często robimy to na zasadzie konspiracji z rodzicami i innymi osobami, aby nic do końca nie było wiadome dla danego dziecka. Efekt jest niesamowity, bo radość jest niezwykła podczas spełniania marzenia.

Jak w obliczu choroby sprawić, aby pojawił się uśmiech na twarzy?

Najczęściej chore dzieci mają świadomość tego, z czym się zmagają. Chory czy zdrowy – każdy ma pasje, marzenia i chęć życia. To powoduje uśmiech na twarzach tych dzieci. Jeśli dodamy do tego jeszcze spełnione marzenie to uśmiech się pojawia nawet na twarzy najbardziej chorego dziecka oraz na twarzach ich rodziców. To jest najważniejsze. Właśnie w obliczu choroby możemy najbardziej docenić spełnione marzenie i tym samym przeżyć kolejny dzień. Czasem nie długość życia jest najważniejsza, a jakość przeżytych dni wokół kochających ludzi.

Czy jest Pani optymistką?

Wydaje mi się, że tak… Tak, jestem optymistką i zawsze staram się myśleć pozytywnie. Jeśli ktoś ma jakiś problem i się załamuje i do tego jeszcze będzie myśleć negatywnie to dodatkowo będzie narastać uczucie przygnębienia. Jeśli w obliczu problemów podejdziemy w sposób optymistyczny i zaczniemy myśleć pozytywnie to cały nasz problem przyjmie inny charakter. Należy myśleć pozytywnie i być optymistą pamiętając przy tym, że „w życiu musi być dobrze i niedobrze, żeby było dobrze” – jak powiedział kiedyś ksiądz Twardowski.

Przeczytam Pani krótki tekst i proszę się odnieść do niego – skomentować, potwierdzić lub zaprzeczyć:
I to wszystko dzieje się wokół nas. Aż trudno uwierzyć, że istnieją ludzie, którzy pomagają i poświęcają swoje życie, swój czas dla drugiego człowieka, aby spełniać jego marzenia. Być może warto się nad tym zastanowić i zacząć działać…?

Tak – potwierdzam. Jeśli ktoś nie ma styczności z osobami cierpiącymi i zamyka się wewnątrz swojej rzeczywistości, to taki człowiek nie wie, jak może jego życie zmienić się na lepsze i ile radości on sam może dostać, jeśli otworzy się na drugiego człowieka. Jeśli chodzi o kwestię pomocy i działania w tej sferze to mogę powiedzieć, że warto. Warto pomagać ponieważ każde dobro dane innym wraca do nas ze zdwojoną siłą. Ci co mają dużo lub są w lepszej sytuacji materialnej powinni dzielić się i pomagać tym, co mają mniej lub pomocy potrzebują wtedy świat staję się o wiele bardziej kolorowy, a moim zdaniem nie ma piękniejszego prezentu od szczerego uśmiechu osoby, której się pomogło oraz dziecięcych rysunków danych w podziękowaniu za wspólną zabawę lub za to „że Pani przyszła”.

Dziękuję za rozmowę Roman Rzońca
Zdjęcie Magdaleny Ciołek autorstwa Kamili Bonar – Marzycielki Fundacji Mam Marzenie zrobione podczas spełnienia jej marzenia o byciu fotografem i otrzymania własnej lustrzanki. 

Dodaj komentarz