Szlak podkarpackiej historii – Gniazda Rodowe Lubomirskich

Opublikowane przez Redaktor, 28.06.2016 r. o godz. 13:57

fot. Adam Krzykwa

Szlak podkarpackiej historii – Gniazda Rodowe Lubomirskich

Wśród miłośników turystyki coraz większym zainteresowaniem cieszą się szlaki tematyczne. Lato to doskonały czas, żeby spakować plecaki i podążyć jednym z nich. Podkarpacie może poszczycić się kilkoma takim trasami. Jedna z ciekawszych, łącząca wspaniałe widoki, interesujące zabytki oraz historię regionu, podąża śladem rodu Lubomirskich.

Rodzina Lubomirskich do dzisiaj, dzięki inicjatywom Fundacji Książąt Lubomirskich, kontynuuje działania przodków w zakresie ochrony zabytków, edukacji oraz kultywowania tradycji narodowych. Zapraszamy do ruszenia Szlakiem Turystycznym Gniazd Rodowych Lubomirskich.

Śladami rodowych gniazd

Szlak Turystyczny Gniazd Rodowych Lubomirskich wiedzie przez malownicze i zróżnicowane tereny Podkarpacia, Ukrainy i Słowacji. Prowadzi przez miejsca, w których do dzisiaj znaleźć można obiekty związane z rodem Lubomirskim – jedną z najważniejszych i najbardziej zasłużonych polskich rodzin szlacheckich. Podążając tym szlakiem, odwiedzimy historyczne zabytki powstałe pomiędzy XVI a XIX wiekiem. Obiekty napotkanie na trasie w przeszłości bywały często centrami kulturalnymi i gospodarczymi oraz miejscami, w których rozwijała się nauka i edukacja. Wiele z nich do dzisiaj zachowało się w doskonałym stanie – w dużej mierze dzięki ogromowi pracy wykonanej przez polskich konserwatorów zabytków. Często te wyjątkowe miejsca mają wartość użytkową – mieszczą się w nich siedziby lokalnych władz, biblioteki czy muzea. Wśród 18 wyszczególnionych miejscowości, dziewięć określa się mianem „gniazd rodowych”, natomiast pozostałe są również godne zainteresowania ze względu na związki, które łączą je z rodem Lubomirskich, co gwarantuje ich ciekawą historię. Łączna długość szlaku wynosi 879 km, z czego 478 km przebiega przez terytorium Polski. Trasę można przejechać samochodem, rowerem lub przebyć na piechotę.

Od Stalowej Woli po Wiśnicz

Atutem, który z całą pewnością wpływa na atrakcyjność szlaku jest ogromne zróżnicowanie geograficzne i krajobrazowe. Szlak ma swój początek w Stalowej Woli, skąd wiedzie do Rzeszowa płaskimi, malowniczymi terenami Kotliny Sandomierskiej. Północna i południowa część tego odcinka to szerokie i podmokłe równiny, zaś na obszarze środkowym znajdują się malownicze wzniesienia wydmowe. Od Boguchwały aż do Przemyśla będziemy się poruszać szlakiem biegnącym u podnóża Karpat. W drodze z Przemyśla do Sanoka możemy podziwiać wspaniałe krajobrazy Pogórza Przemysko-Dynowskiego oraz Góry Słonne. Najwyższy punkt na tym odcinku ma 620 m n.p.m. Geograficznie teren ten jest zaliczany do Pogórza Karpackiego, które licznie urozmaicają pasma wzgórz o wysokości od 300 do 600 m n.p.m.

Kolejnym przystankiem jest Miejsce Piastowe, a szlak do niego wiedzie przez Doły Jasielsko-Sanockie. Potem udajemy się do Dukli, a w Przełęczy Dukielskiej, przecinamy granicę polsko-słowacką. Po drugiej stronie granicy należy obowiązkowo przejść podnóżem Karpat do Starej Lubowli – majestatycznego zamku Lubomirskich, oraz odwiedzić Podoliniec. Z niego wyruszamy z powrotem do Polski – odwiedzamy Nowy Sącz, a z niego udajemy się do Wiśnicza, w którym znajduje się ostatni zabytek – Zamek Książąt Lubomirskich, który nadal należy do rodziny Lubomirskich i został przez nią odrestaurowany. Fundacja od ponad stu lat prowadzi prace renowacyjne na terenie zamku. Kompleksowy remont został przeprowadzony w sali balowej. Odnowiono niemal całą reprezentacyjną komnatę. Fundacja zainwestowała w renowację parkietu, uzupełnienie tynków i konserwację stropu. Na ścianach zawisły kopie wielkoformatowych portretów członków rodu. Odnowiony został kartusz z rodzinnym herbem.

Te opisane miejsca to tylko część Szlaku Turystycznego Gniazd Rodowych Lubomirskich. Więcej informacji na jego temat można znaleźć na stronach internetowych Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli lub Fundacji Książąt Lubomirskich.

Zdjęcie pochodzi z archiwum Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli – fot. Adam Krzykwa
 

Dodaj komentarz