Karate wyrobiło we mnie pozytywne nastawienie do świata

Opublikowane przez Redaktor, 31.03.2014 r. o godz. 07:51

Karate wyrobiło we mnie pozytywne nastawienie do świata

Wiesław Kisiel  (7 dan) – sędzia międzynarodowy International Budo Federation (IBF), trener ju-jitsu i karate. Założyciel Podkarpackiej Szkoły Ju-Jitsu Karate w Rzeszowie.  „…Karate wyrobiło we mnie pozytywne nastawienie do świata. Dzięki karate życie dla mnie jest łatwiejsze…”

Skąd wzięła się Twoja pasja do sztuk walki?

Wzrastałem w rodzinie o dużych tradycjach patriotycznych. Dziadek był żołnierzem AK. W czasie wojny od Gestapo dostał dwa wyroki śmierci, jednak dzięki opatrzności Bożej wyszedł z tego cało. Działał w strukturach Armii Krajowej, jako żołnierz do zadań specjalnych. Jego najmłodszy syn, a mój wujek był od najwcześniejszych lat miłośnikiem sztuk walki. Opowiadał mi dużo o różnych sposobach walki pod tzw. groźną ulicę. Sam zajmował się i trenował różne systemy walki wręcz oraz uprawiał wiele dyscyplin sportowych. Od dziecka byłem pod urokiem wysokiej sprawności mego wujka. Znakomicie pływał, rzucał nożami, boksował, potrafił kopać z wyskoku, znał szermierkę, chodził na rękach i wykonywał salta, jednym słowem „świetny komandos”. To on zaszczepił we mnie zamiłowanie do sportu a zwłaszcza do sportów walki. Moja pasja rodziła się na bazie doświadczeń i przekazów ustnych ze strony moich najbliższych członków rodziny.

Przodków moich bogate doświadczenia ukierunkowały we mnie przekonanie o słuszności w wyborze tej właśnie drogi-drogi sztuk i sportów walki. Odkryłem, że właśnie w życiu sporty walki mają pewne pokoleniowe przesłanie i oprócz tego, że można czuć się bezpiecznie w życiu, to również i to, że ćwicząc systematycznie sztuki walki mają one ogromny wpływ na charakter i osobowość człowieka. Pamiętam, jak często wujek powtarzał mi, że ludzie ćwiczący sporty walki mają mocne charaktery i silną osobowość. Mówiąc krótko chcę podkreślić ogromny i pozytywny wpływ moich krewnych na moje obecne zainteresowania sportami i sztukami walki oraz sportem.

Pierwsze treningi u wujka miały charakter prywatnych lekcji. Uczył mnie tych wszystkich umiejętności, które sam posiadał, czyli: chodzenia na rękach, wykonywania fikołków, padów oraz salta; boksowania, rzucania nożem  w pień drzewa, a także pływania. Te jakże malownicze początki dały mocne podwaliny pod przyszłe  zainteresowania walką wręcz. Taka była w skrócie moja opowiedziana krótka wstępna historia wchodzenia w  sztuki  i sporty  walki. W miarę wzrastania stało się to wielką pasją i sposobem na całe moje udane życie, pełne pozytywnych wrażeń i doświadczeń.

Otworzyłaś Podkarpacką Szkołę Ju-Jitsu Karate, jacy ludzie trafiają do niej?

Na bazie kilkunastu lat treningów u wielu mistrzów różnych dalekowschodnich i naszych  systemów walki wręcz powołałem do istnienia 15 lat temu najpierw Podkarpacką Szkołę Praktycznej Samoobrony, przekształconą później w Podkarpacką Szkołę Ju-Jitsu Karate.

Dzisiejsza młodzież interesująca się walką wręcz dzieli się na dwie kategorie: jedni, którzy chcą się uczyć walki „pod tzw. ulicę”, żeby się bić w „ustawkach” i grandzić na ulicy, która mnie nie interesuje a druga grupa to ludzie, którzy poszukują utylitarnych i wyższych wartości w sztukach walki, aby przez naukę samoobrony czuć się bezpiecznie oraz wzmocnić się psychicznie i fizycznie. Uważam, że moja szkoła należy do tych instytucji, która zrzesza właśnie tę drugą grupę ludzi. Ludzi, którzy chcą żyć na co dzień bez lęku, którzy poszukują wyższych wartości niż przeciętne a także którzy kształtują swoją osobowość przez ciężki trening wyrabiając  swój charakter.

Generalnie zrzeszam ludzi  przeciętnych, a nawet powiedziałbym słabych, potrzebujących pomocy, mających niekiedy pewne kompleksy. Z czasem ci  ludzie nabierają pewności siebie i zaufania a z czasem zmieniają się w zdrowych i pewnych siebie członków społeczności w których żyją.

W mojej szkole treningi wymagają pewnego etosu i  określonych zasad. Mówiąc otwarcie o tych zasadach staram się o to aby każdy akceptował siebie i drugiego współpartnera po to aby miał szansę w wyniku wieloletniego treningu na przeistoczenie się wewnętrzne do takiego stopnia o jakim marzył przed przyjściem na salę.

Jak dostosować ćwiczenia do odpowiedniego człowieka, czy w ogóle jest to ważna kwestia?

Kształtuję trzy grupy ludzi. Rodzaj zajęć i  dobór ćwiczeń uzależniony jest od tego, dla której grupy ludzi został stworzony. Pierwsza grupa to zajęcia dla dzieci młodszych(od 5-tego roku życia) i starszych, które wykonują  rozbudowane ćwiczenia ogólnorozwojowe przez co kształtują się ich cechy motoryczne oraz podstawy techniczne z walki wręcz. Zaszczepiony  mały dzieciak do ruchu przechodzi do dalszego etapu szkolenia, który przeradza się w sport amatorski, a z czasem nawet w pełni profesjonalny. Dla pozostałych to etap nauki osobistej samoobrony na bazie trzech systemów: ju-jitsu, all style karate i kick-boxingu. Druga grupa to młodzież i studenci. Oni potrzebują się kształcić w kierunku samoobrony dla siebie, albo w kierunku samoobrony pod przyszłą służbę mundurową. Treningi  tutaj obejmują pogłębioną gimnastykę, ćwiczenia ogólnorozwojowe i wzmacniające, samoobronę na bazie wspomnianych wcześniej systemów i posługiwanie się bronią  technik interwencji.

To wszystko można poznać i nauczyć się w mojej szkole. Trzecią grupą są dorośli. Do nich należą lekarze, biznesmeni, nauczyciele, prawnicy i inni różnych zawodów. Oni trenują  dla pasji, bo kochają kimono i chcą wzmocnić się wewnętrznie,  poprawić  kondycję i ogólne samopoczucie. Zdają egzaminy, zdobywają kolejne pasy i traktują to jedni bardzo serio a drudzy jako świetną zabawę.

„Sztuka walki bez walki..”, jak powiedział w jednym ze swoich filmów Bruce Lee. Czy uprawianie sportów walki może pomóc w wyładowaniu swoich złości i napięć?

Zdecydowanie tak. W swoim domu mam siłownię i salkę treningową z lustrami, w której wiszą worki bokserskie i jest wiele różnych przyrządów do ćwiczeń. Podam pewien przykład. Gdy żona  jest zdenerwowana to mówi coś w tym stylu „chyba zaraz pójdę i skopię  worek bokserski, aby wyładować swoją agresję” – jest coś w tym stwierdzeniu. To tylko przykład słownej werbalizacji swoich emocji, ale wysiłek fizyczny daje właśnie taką możliwość wyładowania  swojej agresji, stresu i zmęczenia psychicznego, którego w dzisiejszych czasach nie brakuje nikomu.

Każdy młody człowiek, który ma w sobie naddatki energetyczne powinien wykonywać ćwiczenia fizyczne. Uważam, że to powinno być antidotum dla dzisiejszej roszczeniowej młodzieży, która tak szybko dorasta dzięki modyfikowanej żywności. Jest tyle problemów z dzisiejszą młodzieżą a zwłaszcza gimnazjalną, ponieważ nie jest ona odpowiednio ukierunkowywana przez rodziców, jest tylko chowana w domu a wcale nie jest wychowywana. Szybko dorasta fizycznie a za wolno wzrasta wewnętrznie, emocjonalnie i osobowościowo. Ważną rzeczą jest to, aby ukierunkowywać i wychowywać od najmłodszych lat. Jak mówiłem  wcześniej o swoim dzieciństwie cały proces kształtowania zaczyna się od małego dziecka. Trzeba zaszczepić w młodym człowieku zamiłowanie do ruchu fizycznego już w okresie dziecięcym aby wyrobić tzw. nawyk ruchowy. Patrząc na sali treningowej na te małe dzieciaczki wiem, że dzięki rozsądnej polityce wychowawczej ich rodziców i kształtowaniu osobowości nie będzie problemów z przyszłą młodzieżą. Inwestycja w dziecko i dawanie mu możliwości wyładowywania się emocjonalnego właśnie przez  uprawianie sportu daje pewność na przyszłość, że to odbije się pozytywnie na całym przyszłym jego życiu.

Nie chodzi tylko o rozładowanie energii negatywnej, ale głównie i o to, żeby wyrabiać czy budować w sobie pokłady energii dodatniej przez pozytywne przeżywanie. Jeden z moich trenerów  opowiadał, że: „…jeśli przychodzisz na trening z wielkim problemem to dzięki wysiłkowi fizycznemu z treningu  wychodzisz z wiele mniejszym problemem, dziesięć razy mniejszym niż przed treningiem”. Solidny trening powoduje rozładowanie wszystkich negatywnych emocji, a czas spędzony na sali napełnia nas zadowoleniem, większą pewnością siebie, i daje pozytywną energią  i większą  wiarę w swoje możliwości życiowe.

Jesteś sędzią międzynarodowym, powiedz coś o tej funkcji. Sędzia musi rozstrzygać o tym, kto wygrał w pojedynku.

Sędziuję już od kilku lat na wielu imprezach międzynarodowych m.in. na mistrzostwach świata, Europy i innych.  Działam w strukturach International Budo Federation (IBF). Jest to profesjonalna federacja amatorska o zasięgu międzynarodowym. Zrzesza kilkadziesiąt państw z kilku kontynentów.

Jeżdżąc na te zawody muszę powiedzieć, że praca jest ciężka, bo sędziuje się nierzadko cały dzień lub dwa. Sędziowanie jest odpowiedzialną funkcją i niełatwą przy takiej specyfice, jaką są sporty walki. Trzeba posiadać dobrą wiedzę z zakresu wielu sztuk i sportów walki oraz percepcję wzrokową i słuchową, aby wyłapywać wszystkie szczegóły walki. Jeśli walczą zawodnicy o wyrównanych umiejętnościach to trzeba szczególnie zwracać uwagę na drobne, czasem decydujące  detale podczas walki. W trakcie takiego starcia, które trwa dwie, trzy minuty dochodzi do   serii kilkudziesięciu ciosów czy kopnięć. Generalnie na macie jest czterech sędziów punktowych i jeden sędzia główny (matowy). To on z pomocą sędziów punktowych decyduje jako arbiter o  ostatecznym werdykcie walki.

Powiedz czym różni się semi-kontakt od light-kontaktu lub co to są kata?

Semi-kontakt jest formułą walki do tzw. pierwszego kontaktu, podobnie jak to jest w szermierce, chodzi o to kto zada pierwszy celny cios czy kopniecie. Są to walki realne, w których są bardzo ważne umiejętności techniczne i odpowiednie wyszkolenie. Zawodnicy biorący udział w walkach semi-kontaktowych z czasem przechodzą do drugiego etapu walk light-kontaktowych, trochę cięższych wytrzymałościowo i wymagających większych predyspozycji wolicjonalnych. 

Light-kontakt jest walką ciągłą (przerywaną sporadycznie), gdzie zawodnicy zadają określoną serię ciosów i te ciosy są liczone przez sędziów punktowych. Wygrywa zawodnik, który zada więcej celnych ciosów czy kopnieć. Oczywiście jest określony czas walki, który trwa od 2-3 minut.

Jest jeszcze tzw. full-kontakt, walka bez większych ograniczeń. Występują tu różnorodne rodzaje odmian walk full-kontaktowych w różnych federacjach;  są walki bez kopnięć na nogi, a także i z kopnięciami na nogi tzw. low kingiem(okrężne kopnięcie dolne na nogi).

Na zawodach występuje również rywalizacja w formule tzw. kata. Kata jest walką z cieniem. Jest ona reżyserowana, planowana z dużą dozą choreografii, własnego pomysłu i fantazji. Podczas takiego pokazu jest oceniany styl, pozycje, piękno wykonania formy, dynamika ruchu itp.

Formy kata mogą różnić się między stylami czy systemami prezentowanymi przez zawodników z różnych krajów i federacji. Mogą to być różne stylowe odmiany, które trzeba odpowiednio do danego systemu ocenić. Mogą to być kata z kung-fu czy kata z karate. Mają one całkiem inny charakter a mimo to można je porównać w ramach regulaminowej walki o prymat zwycięstwa.  

Dobrze wyszkolona kadra sędziowska ma obowiązek odpowiednio do stylu ocenić poziom technicznego przygotowania do występów określonego zawodnika.

Co chciałbyś osiągnąć jeszcze w swoim życiu i jakie masz marzenia?

Otworzyłem ostatnio przewód doktorski z historii sportów walki, co było od wielu lat moim cichym marzeniem, no i oczywiście chciałbym  go w przyszłym roku zamknąć. Oprócz karate zajmuję się zawodowo i ju-jitsu. Zauważyłem z czasem że ten styl jest o wiele bogatszy niż karate, dlatego też przekształciłem moją szkołę z  tradycyjnej samoobrony na bazie karate w szkołę opartą na karate, ju-jitsu i  kick-boxingu.

Każdy człowiek powinien dążyć do większego dobra wokół siebie i ja będąc  z natury profesjonalistą również dążę do większej doskonałości w tym, co robię. Dlatego też może trochę większe ambicje i w dziedzinie naukowej aby zdobyć stopień doktora nauk humanistycznych  z historii ju-jitsu w Polsce.

Podsumujmy to wszystko i powiedz mi, czym dla Ciebie jest karate, jakie korzyści są z uprawiania tej sztuki walki.

Dla mnie karate jest specyficzną drogą. Sama nazwa karate-do mówi o tym (do – [jap.] – droga). Ta moja pasja, której poświęciłem tak wiele lat, że mógłbym zdobyć profesurę w tym zakresie; jest sensem mego życia. Ćwicząc sam ze sobą i trenując innych, (przez moje ręce przewinęło się kilka tysięcy ludzi na przestrzeni  ponad 30 lat w kilku gminach i powiatach) muszę stwierdzić, że karate wyrobiło we mnie pozytywne nastawienie do świata. Życie dzięki karate jest łatwiejsze i prostsze; mogę innym polecić taki właśnie styl życia a pozytywne nastawienie do działania, myślenia i w ogóle podejścia do życia może stać się ich udziałem.

Sztuki walki są magnesem, który przyciąga do siebie ludzi i przez to stają się wspaniałym sposobem na życie.

Co mógłbyś radzić innym?

Doradzam, aby rodzice ukierunkowywali swoje dzieci w kierunku takiej właśnie drogi – może  drogi  sportów walki, bo jest to bardzo dobra, choć wymagająca dużych wyrzeczeń droga życia. Wszystkie dyscypliny sportowe kształtują osobowość człowieka, ale tylko sztuki walki wyrabiają mocy charakter.

Rozmawiał Roman Rzońca

http://www.jujitsukarate.pl

Dodaj komentarz