Za Tobą iść

Opublikowane przez Redaktor, 7.01.2013 r. o godz. 15:38

Za Tobą iść

Andrzej Cierniewski

„Możesz kupić najpiękniejsze kwiaty i wsadzić je w najlepszy wazon na świecie, ale jeśli te kwiaty są ścięte to i tak zwiędną. Jeśli weźmiesz polskie kwiaty i ich nie wykopiesz i będziesz je pielęgnował i podlewał, to nawet kiedy minie ich czas kwitnięcia, to na przyszły rok znowu wyrosną.”

Twoje śpiewanie wydaje się być prawdziwe, a przede wszystkim żywe i aktualne. Czego można się dowiedzieć z piosenek A. Cierniewskiego?

Żeby podejść do odpowiedzi rzeczywiście szczerze muszę sięgnąć do mojej przeszłości, a nawet do mojego dzieciństwa. Wychowałem się w przepięknym małym miasteczku Sulmierzyce w południowej Wielkopolsce, gdzie jak na tamte czasy był tam taki mały raj. Cała miejscowość była usnuta kwiatami, przepięknym żywopłotem i dawało to klimat, który pomimo szarej rzeczywistości tamtego okresu był poezją, która coraz rzadziej jest dostrzegana. Ja żyłem w nieco innej sferze życia co moi koledzy, bo nawet się ze mnie śmiano, że z gitarą wychodziłem za dom, a raczej za kuźnię mojego dziadka i „udawałem”, że gram. Interesowało mnie życie nie pojedynczych ludzi, ale interesowało mnie to co nas otaczało. Jako młody chłopaczek zacząłem mieć już jakiś obraz muzyki w mojej głowie. Niestety nie było wokół mnie ludzi, którzy pisaliby jakieś teksty piosenek poza jakimiś naiwnościami, które również sam dokonywałem więc sięgałem po teksty poezji. Kiedyś udzielając wywiady ktoś z dużym niedowierzaniem spojrzał na mnie, kiedy powiedziałem, że biblioteka była dla mnie skarbem i źródłem tworzenia, a pani bibliotekarka, która widywała mnie prawie codziennie, a nawet dwa razy dziennie mówiła mi „Andrzejku, to już chyba czytałeś…” Poezja była dla mnie czymś fantastycznym i zastępowała mi dzisiejszych „tekściarzy”. Dla mnie wtedy byli to koledzy tekściarze np. Mickiewicz czy Norwid. Przyznam się tobie, jako pierwszemu, że powoli i oni stawali się dla mnie obcy i zacząłem interesować się życiem w taki sposób, aby przekaz w tekstach był komunikatywny. Nie prostota, ale piękno zachowane w tej prostocie, co jest najtrudniejsze. Zacząłem tworzyć, a jak zrodziła mi się jakaś muzyka w głowie to zauważałem, że ta muzyka zrodziła mi się ponieważ czegoś doznałem.

Odpowiadając ci na twoje pytanie, czego te teksty są takie jakie są, to ci którzy pracują ze mną wiedzą, że jestem trudny, ale chodzi tutaj o specyficzną rzecz, że chcę pewne sprawy uwiecznić nie po to, żeby były tylko uwiecznione gdzieś, ale żeby stały cię częścią repertuaru i miały pewien przekaz. Jeśli gram koncert to opowiadam pewną część mojego życia ogólnie, jak również tego życia, w którym obecnie żyję, czyli tych stosunków międzyludzkich, które mają swój pozytywny finał nawet jeśli to jest cierpienie, czy miłość zawiedziona, czy nawet jeśli oczekiwałeś czegoś, a wyszło inaczej. Na końcu jednak jest ten pozytyw. Ogólnie rzecz biorąc my ludzie chcemy więcej, niż nam się należy i właśnie ja chcę to przekazać. Dając przykład, złotówka w ręce jest więcej warta, niż sto złotych oczekiwane, ale które nie wpadnie do ręki. Jeśli masz w sobie pokorę, a dorosłość powinna nieść za sobą doświadczenie w postaci pokory, to niespodzianki człowiek powinien dużo lżej odbierać, inaczej mówiąc nie powinien tych niespodzianek traktować, jako zawody. Za mało żyjemy dniem codziennym w sensie docenienia co się wokół nas dzieje, a za bardzo liczymy na coś, co tak na prawdę mało na to wpływu mamy.

A gdyby ktoś uważał, że jest na tyle silny, aby zaproponować Tobie tekst piosenki, to czy jest to możliwe?

Ja zachęcam do tego, żeby ludzie do mnie pisali. Jeśli nawet niektóre teksty, które mi się w całości nie podobają chciałbym, żeby ktoś przyjął moją krytykę, ale nie krytycyzm i na kanwie tego co jest tam już zapisane, żeby przemyślał i ułożył w coś, gdzie mógłbym się znaleźć. Ja nie jestem zakochany w tym, co ja bym napisał. Najczęściej jest tak, że ja tworzę kanwę utworu, bo wiem o czym chciałbym opowiedzieć, a wtedy zwracam się do najlepszych żeby te moje myśli przerobili na przepiękną, komunikatywną poezję z naciskiem właśnie na komunikatywną.

Granie i śpiewanie z playbacku, co o tym sądzisz?

Wygląda to w ten sposób, że ja generalnie jestem mega-wrogiem takiemu sposobowi. Normalny artysta musi być oburzony, jeśli mu się proponuje taką możliwość grania lub śpiewania z playbacku. Istnieją różne sytuacje, które wyjaśnię przytaczając przykład. W miejscowości, niedaleko której mieszkam dostałem propozycję, abym zaśpiewał koncert. To było krótko przed gwiazdką w grudniu. Temperatura ok godziny 17-tej była -8 stopni. Większość wokalistów wystąpiłaby z playbacku, ponieważ warunki były niekorzystne. Miałem i owszem przygotowane playbacki, ale wyszedłem na scenę i sytuacja poniosła mnie do tego stopnia, że zrezygnowałem z tej formy i zaśpiewałem na żywo. Pomijam fakt, że nie mam takiego doświadczenia w śpiewaniu z playbacku, bo tego nie robię lub robię to bardzo rzadko. Wyobraź sobie, że z tego koncertu, który miał trwać pół godziny zrobiłem koncert półtora-godzinny, gdzie wyśpiewałem prawie całą płytę pastorałkową i kilka kolęd. Muzycy ciągle stroili instrumenty zwłaszcza gitary. Skończyło się to tym, że następnego dnia nie mówiłem, a wieczorem kolejnego dnia byłem u lekarza i skończyło się na pogotowiu. Odwołałem kolejny tydzień koncertów. Kosztowało mnie to mnóstwo kasy. I co, czy playback jest ważny? Oczywiście, że jest ważny. W tej sytuacji należało to zrobić. W innych sytuacjach, kiedy impreza jest zamknięta np. w jakimś kurorcie i jest piękny dzień, lato, ciepło to wtedy śpiewanie z playbacku jest chamstwem najwyższej klasy.

Młodzi polscy wykonawcy bardzo dużo śpiewają po angielsku, licząc na zagraniczne kariery. Czy nie tracimy przez to naszej polskiej tożsamości, a może to wstyd śpiewać po polsku?

Myślę, że jest to najlepsze pytanie, jakie może zadać dziennikarz, który się przygotowuje do wywiadu i cieszę się z tego pytania. Dzisiaj żyjemy w bardzo trudnych czasach, w których się sprzedajemy w sposób zły, w sposób, który ma konsekwencje kulturowe daleko idące niż się może komukolwiek wydawać. Naród bez własnej kultury, naród bez własnego słowa, literatury, bez własnej twórczości, a także bez własnej popkultury jest narodem, który nie ma prawa egzystować. To tak, jak człowiek, który ma osobowość i charyzmę, tak też każdy kraj ma swoją charyzmę. Przecież ludzie za słowo polskie za literaturę polską, za pisanie po polsku byli katowani, do więzień wpychani, a nawet tracili życie. Ja, jako emigrant wiem ile zaciętości, kosztów poświęcenia Polacy tworzący Polonię za granicą jeszcze nie tak dawno wkładali w to, aby była np. audycja po polsku, żeby powstała polska gazeta, żeby były organizowane polskie tańce, żeby kultura ludowa była szerzona. Dzisiaj jest tak, że młodzieży wydaje się, że „Śpiewać każdy może…”, jak w tej słynnej piosence. To wcale nie znaczy, że każdy śpiewać może. To tak, jak prawo jazdy, które każdy powinien mieć, a ja uważam, że nie powinien każdy mieć, tak samo jest z piosenką – nie każdy śpiewać powinien. Globaliści, którzy próbują na naszym kraju zarobić wyprodukowali pewnego rodzaju programiki, które mają na celu wyłonić talent. Niestety nie jest tak, oni zrobili program, który ma na celu zdobywanie oglądalności i jest żerowaniem na ludzkiej naiwności. To są programy nie tworzone przez Polaków, Polacy wzorują się tylko na tych formatach zagranicznych. Ludzi wciąga się w pewną machiną, w pewne reality show, a później się nimi nie interesuje. Najgorsze jest to, że ci młodzi ludzie występujący w takich programach, im się wydaje, że zrobili już wielką karierę. Ten nasz przepiękny język, za który niektórzy oddali życie pisząc po polsku jest niestety lub stety specyficznym językiem mający dużo rzeczy, które nie są tak przyjazne podczas śpiewu. Nie znaczy to jednak, że jak jest dobry utwór napisany odpowiednim tekstem bez „sz, ć, ś, cz” to jast to przepiękny utwór. Jeśli chodzi o j. angielski to raz, że mało ludzi rozumie, choć mówi się, że jest bardziej „śpiewniejszym” językiem podobnie jak j. włoski, to ta pseudo-twórczość śpiewania po angielsku jest żenadą z jednej strony, a z drugiej strony takim ułatwieniem, bo nikt cię nie rozróżni, że czasem seplenisz. W Polsce mamy przeważnie sepleniących piosenkarzy, jak zauważysz, bo co drugi to sepleni, i nawet z tych wielkich gwiazd. Jest to takie ściemnianie, robienie i pokazywanie, że on po angielsku śpiewa. Proszę bardzo, niech po polsku zaśpiewa. Okazuje się, że jak zaśpiewa po polsku to się rozkłada. Piosenka składa się z trzech podstawowych elementów: muzyka, tekst, wykonawca. Oczywiście są dodatkowe elementy, jak np. aranżacja. Nowy utwór to jest coś, co jest „w powietrzu”. Ważne, aby wszystko ze sobą scalić, żeby jeden element komplementował drugi. Jest to niesamowita twórczość. Zauważ jedną rzecz, że jeśli idziesz na przyjęcie to leci jakaś tam muzyczka, a później po szóstym piwie, lub po czwartym drinku leci „Majteczki w kropeczki…”, ” Bella, bella donna…”, czy „Sokoły”. Gdzie leci przebój Dody?

Jakie wartości powinny być zawarte w tekstach piosenek? Jeśli słuchać dzisiejszej powiedzmy „na topie” muzyki to poziom merytoryczny jest żenujący. Jednak Twoja płyta pt. „Za Tobą iść”, o której wypowiadasz się jako o „retrospekcji życia codziennego” daje nadzieję, że można jeszcze usłyszeć dobre teksty które mają sens. 

Najważniejsza jest prawda, życie które jest skomplikowane i trudne, ale ma w sobie dużo radości, miłości, upadków to właśnie te treści. Najczęściej te treści łączą ludzi, czasem dzielą, ale w ten sposób łączą ludzi. Nawet dzielenie jest łączeniem. Każdy utwór z płyty „Za Tobą iść” powstawał w specyficzny sposób. Ze wszystkimi z największym szacunkiem, którzy tworzyli tę płytę było tak, że najpierw telefon, i mówiłem tak: chciałbym utwór o tym, o tym, aby było to…i to…. Powstały utwory i wiesz co, że ludzie nawet po pół roku pisali do mnie, że dopiero teraz znaleźli tą oczywistość zawartą w tekstach. Wniosek, że wiara odzwyczaiła się słuchać. Dopiero po kilkukrotnym przesłuchaniu odkrywają o czym jest piosenka. Tak, jak obraz wiszący na ścianie – wisi bo wisi. Spoglądamy na niego i czasem wydaje nam się, że rama jest ładniejsze niż ten obraz, ale nikt się nie przyglądnie co ten obrazek przedstawia lub co autor malując go miał na myśli. Dla mnie największym komplementem jest to, że jak ktoś dzwoni do mnie i mówi, że odkrył sens piosenki. Opowiem Ci historie z mojego życia. Pewien dziennikarz z Polskiego Radia, którego sobie cenię, ale miałem z nim pewną zaczepkę, bo twierdził, że ja śpiewam jakieś biesiadne piosenki. Dzwoni do mnie i mówi, że od siódmego stycznia czyli za parę dni będziemy Pana promować, dostałem wszystkie pana płyty i niech pan zgadnie jaką piosenkę wybraliśmy? Ja się pytam jaki utwór, a on mówi do mnie: „Ma pan przepiękny utwór i pytam czy wyraża pan na to zgodę – chodzi o utwór „Słowa, słowa ciągle ich brak””. Już mu nie dopowiedziałem, że ta płyta to jest moja pierwsza płyta i to wydana w Polskim Radiu. Nikt nie zwrócił na nią uwagi. Nie mam pretensji do tego człowieka, ale to jest dokładnie to o czym dzisiaj rozmawiamy. Ludzie nie słuchają. Największym numerem jest to, że jeśli jesteś piosenkarzem i idziesz do stacji radiowej, a oni mówią: …”Panie, przynieś nam przebój…”, a ja mówię: „Jak ja mogę przynieść przebój, jak Wy go nie gracie”. Przebój to jest piosenka wylansowana, a nie przebój jest piosenką, bo ktoś napisał przebój. Absurdem jest to, że: Panie daj nam przebój. Przebojem może być największe g…. na które ktoś się uprze, a globaliści to robią. W jeden dzień wszystkie stacje nadają jeden utwór i po tygodniu jest to przebój. Przykładowo Doda miała wiele przebojów, ale to nie są piosenki, które mają wartości tylko rzeczy, które dzisiaj mają istnieć.

Co możesz doradzić młodemu pokoleniu tworzącemu kanony polskiej muzyki. Przecież oni nie mają takiego doświadczenia.

Zacznijmy od tego, jak już mówiłem to nie jest prawdą, że „Każdy śpiewać może…”, oczywiście każdy śpiewać może, ale w domu. Tak, jak każdy powinien biegać dla zdrowia, ale nie może mieć pretensji, że nie wezmą go na olimpiadę, bo jest słaby. Piosenkarstwo należy do profesji, w której wszystko traktuje się serio, nie jest sprawą, że mam jakąś piosenkę. Jak już mówiłem piosenka to muzyka, tekst i wykonawca. Żeby tylko być wykonawcą to trzeba dużo pracy. Złuda tych programów typu „Mam talent” to jest niczym innym, jak pewnego rodzaju zmyłką, która mówi dla wielu ludzi, że chodzisz do podstawówki, ktoś cię zauważy od razy cię wylansował i daje ci tytuł magistra. Gdzie ogólniak, gdzie matura, a gdzie jest studiowanie i dopiero tytuł magistra. Musi być dojrzewanie. Muzyka jest czymś mega-ważnym, mega-ważnym, ale powiedzmy sobie szczerze, że nie każdy musi jeździć i nie każdy musi śpiewać. Można dużo się osłuchać, bo dzisiaj jest dużo łatwiej, ale najważniejszą rzeczą jest to, że dzisiaj musisz mieć coś do powiedzenia. Musisz ćwiczyć, musisz być pokornym, ale nie myśleć o sferze materialnej. Najpierw musisz coś z siebie dać, aby ludzie mogli cię zauważyć. Nie chodzi, jednak o to, że ty nagrasz dziesięć piosenek i pojedziesz do jakiegoś miasta i będziesz śpiewał. Ludzie oczekują prawdziwości, osobowości, inności, charyzmy, a tego się nie kupi w żadnym programie. W Polsce jest za mało prawdziwych piosenkarzy, ale mamy za to dużo udawaczy. Smutne jest to, że to ludzie kupują. Rzecz polega na tym, że jeśli masz serce, talent, a jeśli go ktoś doceni to bierz się do roboty i nie idź w angielski, a miej osobowość i dokładaj się do swojej kultury.

Możesz kupić najpiękniejsze kwiaty i wsadzić je w najlepszy wazon na świecie, ale jeśli te kwiaty są ścięte to i tak zwiędną. Jeśli weźmiesz polskie kwiaty i ich nie wykopiesz i będziesz je pielęgnował i podlewał to nawet kiedy minie ich czas kwitnięcia, to na przyszły rok znowu wyrosną.

Powiedz mi co media powinny robić, a czego nie powinny robić, aby podnosić wartości polskiej kultury i kreować prawdziwość tej kultury?

Ja mam wyrobione zdanie na ten temat, a nawet takie ugruntowane zdanie. Jeśli jakiś samolot przelatuje nad polskim terytorium to musi mieć na to zgodę, bo inaczej F-16 go eskortują. My zrobiliśmy z naszej przestrzeni medialnej to, że media robią to co chcą bez jakichkolwiek granic. Spowodowaliśmy to, że wielu ludzi nieodpowiedzialnych korzystając z tej „wolności” posługują się tym narzędziem. Fonografia polska należy do mega-konsorcjów przemysłowych, w którym produktem jest muzyka. Interesem tych ludzi jest to, żeby pozyskać z polskiego słuchacza jak najwięcej. Pozyskać można w dwojaki sposób, czyli albo dać mu produkt, który będzie mu się podobał, albo tak go urobić np. młodego człowieka, który będzie spożywał coca-colę i będzie wierzył w to, że to najlepszy napój na świecie, lepszy od soków z własnych jabłek, lepszy od herbaty. Kasa jednak płynie dla nich, a nie dla nas – nie mówiąc, że wartości zdrowotne są jeszcze gorsze. Media są nieodpowiedzialne i nie mają tego na względzie. Jedną z największych win, jakie media ponoszą to jest to, że tak bezwiednie wywłaszczają nas z naszej kultury. Zobacz ile jest w mediach muzyki angielskiej. Nie ma balansu. W ogóle przychodząc do mediów problemem jest to, że przychodzisz z polskim projektem. Ja znam większość największych kompozytorów, tekściarzy. Ci ludzi wręcz są zniechęceni cokolwiek pisać, ponieważ media nie chcą puszczać polskiej kultury. Te wszystkie radia komercyjne typu RMF FM, Zetka, Eska to jest rzecz, która jest przemyślana. Cała masa nie tylko nie patriotów, nie chodzi o nacjonalizm, że my, my i my, ale musi być jakiś rozsądny balans. Jeśli do niedawna, parę lat temu Polskie Radio miało miesiąc polskiej piosenki, a zorientowano się, że ta polska piosenka została wywłaszczona i zaprzestano tego – to jest skandal. Media wysługują się dbając o własne miejsce pracy, a szefami są firmy zachodnie i wypełniają misję tych ludzi, którzy mają konkretny cel. To samo robią w innych państwach, ale te państwa są bardziej odpowiedzialne. Są państwa, które nie pozwolą na ten format , który by zawłaszczał młode nieuformowane mózgi ludzi. Można by powiedzieć, że niech to będzie gorsze, ale nasze. W Polsce dzieje się źle, za dużo nieodpowiedzialnych ludzi. Powinniśmy być odpowiedzialni za miejsce, w którym mieszkamy, za miejsce, w którym pracujemy.

Nawiązując do Twojej płyty „Za Tobą iść” – powiem tak: Za Tobą iść Andrzeju!

Dziękuję za rozmowę. Roman Rzońca

Szalenie mi miło, że mogłem dla tego portalu i dla Ciebie udzielić wywiadu. Życzę portalowi powodzenia. Pozytywne myślenie, pozytywna opinia i pozytywne nawoływanie do życia z myślą pozytywną jest zdrowszym życiem, a nie tym przygnębiającym, w którym sensacja, zła sensacja, brutalna sensacja, morderstwa, wypadki, dosłowność ich pokazywania, skupianie się na nepotyzmie, który króluje w naszych mediach. Także gratuluję i życzę sukcesów i do zobaczenia.

Dziękuję.

Oficjalna strona Andrzeja Cierniewskiego

Dodaj komentarz