Ku pamięci…

Opublikowane przez Redaktor, 16.07.2012 r. o godz. 18:03

Ku pamięci…

Arkadiusz Kłusowski – pomysłodawca Rzeszowskiego Święta Wokalnego, dyrektor artystyczny, wokalista i organizator warsztatów wokalno-aktorskich.

Kto wpadł na pomysł zorganizowania Rzeszowskiego Święta Wokalnego, i jak to się zaczęło?

Zaczęło się od dofinansowania. Na początku miał być musical, ale to się nam troszeczkę skomplikowało, więc trzeba było wykorzystać tę dotację. Pomyślałem sobie, że zrobimy koncert. Skonsultowałem się z moją nauczycielką śpiewu i zapytałem o opinię. Odpowiedziała mi: „prześpij się z tym”. Wpadłem na pomysł, żeby zebrać wokalistów rzeszowskich i zrobić warsztaty, sfinalizujemy to koncertem. Pytanie – jakim koncertem? Postawiłem na repertuar, który będzie bardzo ambitny. Koncert „Ku pamięci Czesława Niemena”, a całe wydarzenie nazwałem I Rzeszowskim Świętem Wokalnym. Zadzwoniłem do moich kolegów, zaproponowałem im współpracę, tak naprawdę za śmieszne pieniądze, ale oni to zrobili bardziej dla tego, żeby dołożyć swoją cegiełkę do tej inicjatywy i ciekawie spędzić czas. Zebraliśmy piętnastu wokalistów, każdy z nich dostał solówkę i zadanie na interpretacje tego utworu. Przez tydzień uczestniczyliśmy w warsztatach wokalnych, a oprócz tego, że bazowaliśmy na utworach Niemena, to odbywały się zajęcia z recytacji i dykcji, emisji głosu itp. Pierwszy koncert chciałem zorganizować w Polskim Radiu Rzeszów, zadzwoniłem do Eli Lewickiej, która pchnęła to dalej. Nie spodziewałem się, że się spotkam z taką życzliwością i zaangażowaniem ze strony innych instytucji. Udało się, przyszło dużo osób, cała sala, długie owacje.  Następnie niedzielna powtórka na Rzeszowskim Rynku – praktycznie sami lokalni artyści, nie było żadnego nazwiska, które mogłoby przyciągnąć tłumy. Jednak na koncercie niemal cała płyta rzeszowskiego rynku. Koncert spotkał się z uznaniem ze strony mieszkańców. Dostawaliśmy dużo pochlebnych opinii, to było moją motywacją do działania.

Jakie emocje towarzyszyły Panu podczas i po pierwszym koncercie rok temu?

Przede wszystkim zżyliśmy się ze sobą, niektórzy mieli łzy w oczach podczas finału tej ”przygody”. Pracowaliśmy razem przez tydzień i wytworzyła się bardzo pozytywna aura. Ja osobiście wspominam to bardzo miło, był to jeden z ważniejszych momentów w moim życiu. Spełniam w ten sposób swoje marzenia. Spotykam wielu wspaniałych ludzi, a to jest dla mnie wielkim przeżyciem, którego nikt mi nie odbierze.

Rok temu był koncert „Ku pamięci Niemena”, w tym roku „Ku pamięci Zauchy”, czy to znaczy, że wokaliści będą śpiewać utwory właśnie tego artysty, czy repertuar przewiduje również inne utwory?

Co roku jest koncert ku pamięci innego zmarłego artysty. Rok temu był to Niemen, w tym roku jest to Zaucha, a za rok być może, że będzie to koncert „ Ku pamięci Jantar”.  Integracja najlepszych piosenkarzy z Podkarpacia i z Polski w hołdzie zmarłemu artyście. I oczywiście punkt programu – wspólne wykonanie piosenki finałowej. Wszyscy pokażą klasę!

Kto może uczestniczyć w tym wydarzeniu, czy są jakieś kryteria. Kto wchodzi w skład jury?

Informacje są dostępne na profilu facebookowym Rzeszowskiej Grupy Artystycznej. Ludzie pisali do nas maile, a my musieliśmy wybrać dwudziestu najlepszych wokalistów.  Bardzo nie wdzięczna rola i ciągle pojawiają się we mnie wyrzuty sumienia, ale niestety tak wygląda proces organizacji tego typu wydarzeń.  Zbieramy się piątką, czy szóstką osób i mówimy: „ten przechodzi, a ten odpada”.  Nie cierpię być osobą decyzyjną.  W tym roku mamy zaproszonych gości i to niezwykle uzdolnionych, których prywatnie podziwiam i niezmiernie cieszę się, że dostąpię zaszczytu obcowania z nimi na scenie i próbach. Pojawią się Tercet Mocha -uczestniczki programu „Mam talent”, Ralph Kamiński – laureat nagrody Grand Prix Festiwalu Carpathia, Ali Al Ani, Filip Rychcik i nasze „lokalne podwórko”, także muzycznie planujemy zaskoczyć.  Większość artystów ze względu na nasz „oszałamiający budżet” zaśpiewa tylko za koszty transportu. Do dyspozycji jest także nocleg i udział w warsztatach wokalno-aktorskich prowadzonych m.in. przez Magdalenę Skubisz.  Uważam, że to dość korzystna forma edukacji, ponieważ warsztaty są darmowe, a weźmy pod uwagę np. wyjazd do Zapendowskiej, czy do Łobaszewskiej tutaj ocieramy się o koszty rzędu 700 zł plus dojazd i wyżywienie . Artyści też trochę „rozsławią” swoje nazwiska, choć jestem pewien, że to dla nich mało istotne. Największą mocą tego wydarzenia jest fakt, iż jest on tworzony od A do Z z potrzeby stworzenia czegoś bardzo pięknego i artystycznego, co jest w obecnych czasach elementem jednostkowym.  Nie współpracuje z biznesmenami, którzy analizują każde moje zdanie w złotówkach i profitach. Myślę, że kiedyś to ktoś doceni, bo tak naprawdę artyzm wymiera, a zorganizowanie czegokolwiek bezinteresownie w tych czasach nie występuje. Społeczeństwo nie lubi osób, które wychylają się przed szereg i mają do powiedzenia więcej niż przeciętny Kowalski.  Spływa na nich lawina krytyki, niepotrzebnych problemów i utrudnień, ludzie nie wytrzymują tego, poddają się i wolą spać spokojnie. Największy problem u Polaków to zawiść i nienawiść skierowana do osób, które „coś robią”. I oto jest odpowiedź na pytanie: „czemu u nas się nic nie dzieje?”…

Skąd można czerpać pieniądze, oprócz tego, że dostaliście dotację na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia?

Jeśli chodzi o kwestię dotacji, którą otrzymaliśmy, to jakbym musiał zorganizować wszystkie rzeczy po normalnych stawkach, to pewnie nie opłaciłby zespołu towarzyszącego. Tutaj każdy robi to po kosztach lub za darmo. Czasami mam wrażenie, że pracuję w wolontariacie. A artyści są wizytówką regionu, powinno się o nich dbać, nie podcinać skrzydeł. Niedługo każdy wyjedzie, a  muzyka na koncertach będzie puszczana z płyt. Można chodzić także po sponsorach, którzy nigdy nie oddzwaniają, albo zbierać do puszek:) Także mentalność ma duże znaczenie, gdybym np. miał koloratkę, to sponsorzy dzwoniliby do mnie.

Szczerze mówiąc, cieszą takie inicjatywy. Mieszkańcy Rzeszowa chętnie przychodzą na wszelakie koncerty organizowane np. na Rynku. Odczuwa Pan taką pozytywną energię wynikającą z atmosfery koncertów?

To zawsze cieszy, że nie śpiewam do pustej sali. Czasem zdarzają się owacje na stojąco, to szczególny moment. Zadowolenie publiczności jest najważniejsze. Widzę reakcje ludzi w różnym wieku, są podzielone. Nie jestem produktem, który ma zadowolić 100 procent populacji. Artysta powinien budzić skrajne emocje i coś sobą przekazywać, zostawiać ślad. Recenzja koncertu wielokrotnie wydawana jest pocztą pantoflową, niektórzy mówią ”…a słyszałem, że koncert był udany…”. Są też tacy ludzie, którzy wystawiają swoją opinię zanim sam koncert się rozpocznie. Trzeba robić to, czego się jest pewnym, nie zważać na krytykę, chyba, że konstruktywną. Czasem są takie sytuacje, że cały koncert się udaje, a to niespodziewanie np. komuś zsunie się but, czy wymsknął niecenzuralne słowa do mikrofonu. Od razu afera. To tylko mała wpadka, a wszyscy będą ją rozpamiętywać, nie zważając na całość prezentacji.

Brawo, brawo, brawo – Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów.

Ja również dziękuję i zapraszam na koncerty. W Polskim Radiu Rzeszów 24.08 2012r. z darmowymi zaproszeniami. Dostępne będą do odebrania w Estrada Caffe.  Koncert drugi  „Recitale” odbędzie się 25.08 w sobotę w Podziemnej Trasie Turystycznej, podczas którego nastąpi rozdanie nagród muzycznych Estrady dla zasłużonych artystów z regionu.  Wystąpią m.in. Małgorzata Boć – 15-lecie, tercet „Jedna chwila” – 10-lecie, Krzysztof Iwaneczko 5-lecie. W niedzielę 26.08 koncert  „Ku Pamięci Zauchy” na rzeszowskim rynku o godz. 21.30. Serdecznie zapraszam.

Rozmawiał Roman Rzońca

Dodaj komentarz