Spacer wśród słów – Ewelina Cenarska

Opublikowane przez Redaktor, 24.10.2016 r. o godz. 19:38

Spacer wśród słów – Ewelina Cenarska

„Marzy mi się rekomendacja na książce Marii Paszyńskiej, która jest moją ulubioną autorką. Podziwiam ją za to, że tak pięknie pisze zwłaszcza, że jest to młoda pisarka. Drugie marzenie dotyczy tego, aby moja praca była kiedyś związana z książkami. Żebym mogła przekładać świat literacki, który jest w moim sercu, na pracę zawodową”.

Spacer wśród słów – Ewelina Cenarska. Recenzentka wielu książek, polonistka z wykształcenia i blogerka z zamiłowania. „Ludzie, którzy coś kochają, robią to bardzo dobrze” – mówi Ewelina Cenarska

Jak to się zaczęło, że piszesz recenzje książek?

To mama zaszczepiła we mnie miłość do czytania. Już w szkole podstawowej pisałam różne opowiadania, a w gimnazjum kontynuowałam to, tworząc również wiersze. W liceum byłam w klasie o profilu dziennikarskim, więc próbowałam różnych gatunków. Najbardziej spodobały mi się właśnie recenzje i felietony. Pisałam do „Gazety bardzo kulturalnej Maska”, która była wydawana w teatrze Maska w Rzeszowie. Tak biegły lata, aż w końcu na studiach zaczęłam pisać teksty oparte o literaturę religijną do irlandzkiego miesięcznika „Głos Kerry”. Podczas studiów dużo czytałam i rozmawiałam na temat literatury. Był to wspaniały okres dla mnie. Później, jakby to wszystko się zatrzymało, ale nadal chciałam dzielić się moją pasją z innymi ludźmi i tu zrodził się pomysł na stworzenie bloga. Przez rok „biłam” się z myślami, aż w końcu zaczęłam. Mogę powiedzieć, że realizuję się, pisząc na moim blogu. Nawiązuję wiele znajomości, grono czytelników się powiększa i to mnie bardzo cieszy.

Pamiętasz dokładnie dzień powstania bloga i jaka była pierwsza recenzja?

Tak, to był siódmy lipca 2014 roku i jako pierwsza pojawiła się recenzja książki Markusa Zusaka „Posłaniec”.

Jesteś sama dla siebie wydawcą, a jak postrzegają Ciebie inni wydawcy?

Jeśli chodzi o wydawnictwa to zastrzegam sobie, że chcę pisać to, co uważam na temat danej książki. Jeśli mi się coś nie spodoba, chcę mieć prawo o tym napisać. Wydawnictwa, z którym współpracuję na stałe, akceptują to i są zadowolone z moich tekstów. Rozmawiam z kilkoma autorami odnośnie moich recenzji i tak np. jedna z nich spodobała się Remigiuszowi Mrozowi, bo była napisana w formie pozwu. Magdalena Wala była też zadowolona z mojej recenzji umieszczonej na vlogu. Często dostaję komentarze, że zachęciłam kogoś do przeczytania danej książki i to jest bardzo ważne dla mnie, bo oto mi chodzi, aby kogoś skłonić do przeczytania choćby jednej pozycji. Muszę dodać, że moje teksty są prawdziwe, bo wyrażają autentyczne emocje, które są w moim sercu po przeczytaniu danej lektury. Cały czas się rozwijam, sięgając po teksty o samym pisaniu, aby wiedzieć, jak pisać i aby moje recenzje były coraz lepsze.

Recenzje to czasem krytyka, jak to jest u Ciebie, czy krytyka czy zachęta do czytania?

Przede wszystkim zachęcam do czytania, szczególnie do czytania pozycji, które mają ważny przekaz. Staram się być obiektywna i krytyczna względem siebie, aby recenzja książki była autentyczna, jak wcześniej mówiłam. Zasada jest taka, że dobry tekst bardziej poruszy czytelnika. Nie chciałabym, aby coś, co jest ważne, kulało literacko. Najważniejsze jest dla mnie przekazanie rzetelnej informacji.

Dużo czytasz, więc masz dużo książek. Jakich książek i jakiego gatunku literackiego masz najwięcej?

Mam sporo książek religijnych, bo takie czytam bardzo chętnie i kupuję od dawna. Moja biblioteczka liczy bardzo dużo powieści, mam trochę tomików wierszy, a nawet kilka biografii, ale to jest gatunek, z którym dopiero się zaprzyjaźniam. Ostatnio pojawiło się także trochę literatury górskiej o himalaizmie i alpinizmie oraz nieco reportaży.

Tu się zatrzymajmy na biografiach. Czy można napisać recenzję biografii?

Biografie to książki o człowieku. Osoby, które je piszą, na pewno są zafascynowane bohaterem, którego przedstawiają, więc ich opowieść jest autentyczna. Ukazanie tego, jakim był, jak została przedstawiona jego historia i dlaczego powinniśmy zapoznać się z jego życiem, to też forma zachęty, czyli recenzji. Oczywiście nie można streścić biografii, ale da się w ciekawy sposób pokazać człowieka i to, co jest o nim napisane, nie zdradzając za wiele. Taka recenzja nie opisuje losów bohatera, ale rzuca światło na wartość jego życia. Najważniejsze jest zachowanie obiektywizmu w ocenie biografii, żeby nie przekolorować rzeczywistości.

W dobie internetu czy ludzie chętnie sięgają po książki?

Wydaje mi się, że tak. Czasem zastanawiam się nad statystykami, będąc na targach. Naprawdę są tam tłumy ludzi. Śledzę też w internecie komentarze, gdzie młodzież opowiada o przeczytanych książkach i to o 500/600 stronicowych pozycjach. Są to głównie książki o tematyce fantastycznej, ale mam nadzieję, że ludzie czytają nawet, jeśli mało się o tym mówi.

A co powiesz na temat audiobooków. Czy to dobra forma przyswajania książek?

To zależy od człowieka. Ja w formie audiobooka słuchałam do tej pory jedynie wykładów o. Szustaka, ale one są na tyle charakterystyczne, że łatwo można się przy nich skupić. Miałam okazję posłuchać słuchowiska na podstawie książki „Portret Doriana Graya”, ale to wyjątkowa forma, właśnie przeznaczona do słuchania (nawet z nazwy). Jeśli ktoś jest słuchowcem to ta forma jest dla niego. Jeśli ktoś jest wzrokowcem, to jednak forma papierowa przemawia za tym, aby wziąć do ręki książkę, wertować kartka po kartce i czytać.

Często są dyskusje na temat książek na otwartych spotkaniach literackich. Czy taka forma Tobie odpowiada?

Pojawiam się na spotkaniach Dyskusyjnego Klubu Książki w Rzeszowie, do którego należę i bardzo mi się takie dyskusje podobają. Każda osoba jest inna, każda dostrzega coś innego i to są bardzo fajne, pełne żywych emocji spotkania, z których można wyciągnąć wiele wniosków.

Jakie plany na przyszłość?

Przede wszystkim rozwój mojego bloga i współpraca z innymi blogerami, bo nie ukrywam, że chcę poszerzyć działania na całą Polskę. Chciałabym tworzyć teksty okołoliterackie. Zastanawiam się nad recenzjami, w których można skonfrontować dwie książki o podobnym temacie – to też wydaje mi się ciekawym pomysłem. Chciałabym, aby ten świat literacki się trochę ożywił, nie tylko na zasadzie komentarzy na Facebooku, ale w bezpośredniej rozmowie z drugim człowiekiem. Ważną dyskusją jest to, czego oczekujemy od rynku wydawniczego, bo wiele osób chciałoby, aby pewne książki były wydane.

Co powiesz o obecnym stylu pisania i wydawaniu książek?

Jeśli chodzi o język powieści to jest on dostosowany do bohaterów i miejsc wydarzeń. Mamy w nim przekrój od bardzo wysublimowanych słów, przez potocyzmy, na przekleństwach i slangu kończąc, ale to normalne. Pod względem edytorskim książki są bardzo dobrze wydawane. Czasem zdarzy się jakaś literówka, ale to raczej chochlik, a nie niedbałość. Są autorzy, którzy piszą w takim „starszym” stylu. Takie książki są bardzo dopracowane pod względem językowym czy szczegółowości świata przedstawionego. To daje taki piękny, opisowy styl, który działa na wyobraźnię. Właśnie za to ogromnie cenię Marię Paszyńską i Jakuba Małeckiego, młodych pisarzy, którzy tworzą dojrzałe, dopracowane i piękne teksty. Mnie jako polonistce zależy na tym, aby styl pisania zachowywał kanony językowe, był przejrzysty i łatwy w odbiorze, ale też piękny i dający do myślenia.

Dziękuję za rozmowę Roman Rzońca
Blog Eweliny: http://www.spacerwsrodslow.blogspot.com/

 

Dodaj komentarz