Młodzi i profesjonalni — w Rzeszowie studenci kręcą film akcji

Opublikowane przez Krzysztof, 20.05.2021 r. o godz. 22:34     [aktualizacja: 22.05.2021 r. o godz. 01:21]

film Rzeszów

Młodzi i profesjonalni — w Rzeszowie studenci kręcą film akcji

Kilka tygodni temu lokalny internet obiegła wieść o tym, że w Rzeszowie powstaje pełnometrażowy film, niemal w całości tworzony przez ludzi z okolic — i to młodych ludzi! O szczegółach rozmawiamy z Adamem Bukowińskim — 20-letnim reżyserem i liderem grupy Solo Team Productions.

 

 

 

rzeszów filmMój Rzeszów: Skąd u młodych ludzi pomysł na tak wielkie przedsięwzięcie jak pełnometrażowy film?

 

 

Adam Bukowiński: Pomysł na film powstał spontanicznie, na wakacjach 2019. Rozmawialiśmy z grupą znajomych — w większości — z oazowego kręgu. Każdy z nas posiada jakiś określony talent, chcieliśmy zrobić wspólnie coś dużego, ale to miał być projekt, który każdemu z nas pozwoli dać coś od siebie. Stanęło na filmie pełnometrażowym. To duże i wielopoziomowe przedsięwzięcie, dodatkowo rozciągnięte w czasie. Dla nikogo z nas nie jest to jednak pierwsze zetknięcie z tematem. Każdy brał już udział w mniejszych projektach w swojej branży. Teraz musimy tylko połączyć doświadczenia. Chcemy, żeby to było coś naprawdę profesjonalnego.

 

 

 

Czy tytuł filmu jest już znany? Jakiego gatunku powinniśmy się spodziewać?  

 

 

Planowany tytuł to „Ostatni ślad”. Film będzie opowiadał m.in. o wartości rodziny i drużyny w życiu człowieka. Ale spokojnie, to nie będzie film familijny — chcemy, by był to rasowy film akcji. Będzie budować świadomość zwiększającej się kontroli nowoczesnych technologii. Dodatkowo pojawi się aspekt ekologiczno-humorystyczny w postaci hulajnóg elektrycznych.

 

 

 

Jak wygląda praca nad projektem?

 

 

Mamy kilka grup, w których pracujemy. Pierwsza to scenopis. Od nich wszystko się zaczyna. Ich zadaniem jest przede wszystkim szczegółowe rozpisanie tego, jak ma wyglądać dana scena. Muszą też położyć nacisk na relacje między poszczególnymi bohaterami. Następnie opracowany materiał trafia do rąk grupy scenografii. Oni myślą nad scenerią danego wydarzenia. Muszą też wypisać wszystkie kąty kamery. Potem przekazujemy materiał do tzw. grupy miejscówek, a ona szuka w Rzeszowie pasujących lokalizacji. Odpowiedzialni robią tam zdjęcia i rozrysowują na nich schematy. Osoby odpowiedzialne za rekwizyty muszą obmyślić i znaleźć przedmioty czy elementy, które będą potrzebne do sceny. Grupa postprodukcji uaktywni się dopiero później — w niej pracują np. montażyści i dźwiękowcy. Mamy też operatorów kamer i drona oraz marketingowców, których pierwsze dzieło możemy już podziwiać w mediach społecznościowych.

 

 

 

Wygląda to na bardzo dobrze zaplanowane i przemyślane. To ważne, by tworzyć plan pracy?

 

 

Temu planowi zawdzięczam bardzo dużo. Cała produkcja wiąże się dla mnie z dużym stresem — mam ciągle świadomość, że mimo najlepszych chęci, coś może się nie udać. Plan i to, że się go konsekwentnie trzymaliśmy, to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęliśmy. Od stycznia mięliśmy w dwutygodniowym trybie zaplanowane wszystko, co robiliśmy. W zasadzie jak dotąd nie zdarzyły się żadne opóźnienia. Jeśli takie tempo utrzymamy do końca, to nie ma obaw, że z czymś nie zdążymy.

 

 

 

rzeszów filmKiedy planujecie zdjęcia i premierę?

 

 

Rekrutacja aktorów zacznie się na początku czerwca, natomiast rozpoczęcie produkcji i zdjęć to pierwsza połowa lipca. Wszystko zależy od tego, jak uda nam się dogadać z osobami wynajmującymi nam pewne obiekty. Zdjęcia mają trwać przez całe wakacje, także we wrześniu. Kiedy zakończymy zdjęcia, wszyscy zrobimy sobie krótką przerwę, bo to co robimy, to bardzo intensywna praca. Po odpoczynku grupa postprodukcyjna rusza pełną parą. Premierę planujemy na czas, kiedy uda nam się wszystko poskładać i sytuacja epidemiczna pozwoli na otwarcie kin.

 

 

 

Czyli „Ostatni ślad” będzie miał swoją premierę kinową?

 

 

To najlepsza z opcji, tego byśmy najbardziej chcieli. W najgorszym wypadku zamierzamy wynająć salę kinową i w niej zrobić premierę. Przykładowo wynajęcie sali w Zorzy na godzinę to koszt 1100 zł. Jest też opcja wrzucenia filmu do Internetu, ale tego chcemy uniknąć, bo to ogromne narażenie się na piractwo. Gdybyśmy od tego zaczęli, to zamknęlibyśmy sobie drogę nawet do zwrócenia kosztów produkcji.

 

 

 

No właśnie. Jak wygląda budżet produkcji, skąd bierzecie fundusze?

 

 

Na razie robimy wszystko „charytatywnie”, na zasadzie wkładu własnego. Oznacza to, że jeżeli ktoś ma już jakiś sprzęt czy rekwizyt, którym możemy się posłużyć, to z tego korzystamy. Wiele spraw załatwiamy też po znajomości. Mnóstwo rzeczy udaje się zrealizować dzięki zrzutce, którą teraz mamy w internecie. Liczymy na to, że w jakiś sposób uda nam się przynajmniej zwrócić sobie poniesione koszty produkcji czy wynajmu. Wszystkie pieniądze, które uda się zebrać będziemy chcieli inwestować w film, by miał on jak najlepszą jakość na każdej płaszczyźnie.

 

 

 

rzeszów film

To spore poświęcenie. Być może właśnie ludzie młodzi są zdolni do takich rzeczy. Przed wami jeszcze długa droga. Nie towarzyszą wam obawy?

 

 

Myślę, że obawy były od początku i że w trakcie prac się zmieniały. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że zrobiliśmy już tak wiele, zainwestowaliśmy swój czas, talenty, pieniądze, z filmem związaliśmy marzenia, nadzieje i chcemy doprowadzić sprawę do końca. Tym bardziej że widzimy potencjał. Obecnie jesteśmy też na etapie prezentacji projektu szerokiej publiczności w mediach społecznościowych, znalazło się sporo ludzi, których on zainteresował, niektórzy okazali nam swoje wsparcie — teraz już nie możemy się wycofać.

 

 

Dziękujemy za rozmowę.

 

 

 

O kolejnych krokach rzeszowskiej ekipy filmowej dowiesz się tutaj.
Jeśli chcesz dorzucić swoje trzy grosze, kliknij tutaj.

Dodaj komentarz